• Wpisów: 1298
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 13:35
  • Licznik odwiedzin: 64 586 / 2257 dni
 
yourchoiceisyourart
 
Boleśnie inspirujące oblicze wsi.

Pisane przy:





Nie jest łatwo odpoczywać tam, gdzie jedna transakcja Kogoś Jednego jest warta tyle, ile miesięczny budżet na życie Kogoś Drugiego, kto zdaje się żyć za karę.
Nie jest łatwo być kimś. I nie jest łatwo być kimś, kto akurat zaplątał się w towarzystwo ludzi bez miary dla czyjegoś sukcesu czy granicy zadowolenia.

To jest strefa wolna od ocen.
To jest tylko strefa niezrozumienia dla ludzkiego powodzenia. Ale nie oceniamy siebie nawzajem tak, jak robią to w Miastach, Które Sprowadzają Na Złą Drogę.

- Jak można nie próbować tego zmieniać?! Takiego życia? Z dnia za dzień i za takie stawki? - Pyta tonem pełnym urażenia Gość, Który Z Drobnych Jakie Zostają Mu Z Wypłaty Remontuje Stary Samochód Z Duszą.
- Człowieku. Nie wiem. - Rzucam. Wiesz, ile czasu już poświęciłam, żeby się dowiedzieć?
Widać jestem z innej gliny. Jesteśmy. Z drobinkami złotego pyłu. Rodzimy się tacy, albo się tacy stajemy. Nie wiem. Na pewno nie chcesz tego zmieniać. Tak samo, jak 'lud tej ziemi' nie chce zmieniać swoich zamiłowań, a już na pewno miejsca w którym wzrasta.
Słyszałam kiedyś teorię, że wszędzie można być szczęśliwym. I podzielił się ze mną nią mężczyzna, który zamierza spędzić ze mną życie.
Idąc z nim przez życie tylko zwiększam prawdopodobieństwo, że będę szczęśliwsza. Ale nigdy nie będę pewna. Nigdy nie będę pewna i pewniejsza. Nie ruszając się stąd nic bym nie ryzykowała. - Mówiłam, choć to bez znaczenia.

Dlaczego ludzie tak pragną podróżować i zobaczyć Toskanię? Bo ktoś stwierdził, że jest 'obiektywnie piękna'? Takie miejsca, jak to, które diabeł nakrył ogonem też może być piękne.

Nie potrafię wyobrazić sobie żalu, jaki mogą mieć ci ludzie pod koniec życia, że oddali ducha jednostajności. Na cmentarzu powinniśmy wyryć im epitafia 'Pogodzeni z losem. A to przecież takie rzadkie.'

Spaceruję. Mijam. Gadam. Przebąkuję.
Na usta ciśnie mi się tylko jedno pytanie.
- Z jakiego życia zrezygnowałaś/eś, żeby wylądować tutaj?
Jestem niewygodna. Koncentruję się wokół własnego podwórka. Robię to, na co mam wpływ.

Ktoś musiał mnie kiedyś bardzo skrzywdzić, skoro warunkuję wartość niezależnością i szczęściem.

Jeśli wyjdę poza granicę Tego Miejsca spotykam cynizm. Cynizm i autokreację.
I chyba zaczyna mi już tego brakować.
Tej większej świadomości ludzi.

"Z jakiego życia zrezygnowałaś, że w końcu wzięłaś to, co było na wyciągnięcie ręki?!" -
Tym razem to pytanie ciśnie mi się na usta, ponieważ głowę zdołało mi rozsadzić już inne pytanie - "Jaki sens?"
Czy możesz uzdrowić mój brak satysfakcji, moją miarę niebotycznie wysoką, moją drabinę możliwości swoim sensem? Swoim zbawiennym sensem, swoją prostotą, swoim rytmem mijających po sobie dni?
Swoim powołaniem.

Nie.
Nie możesz.
Ponieważ to, że tu jesteś to Twoja niemoc.
I brak odwagi.
To nie jest wybór. Dlatego nie możesz.

Absolutny środek wszystkiego. Odrobina angielskiej dostojności, lekceważenie luksusu i szczypta toskańskiej wsi.
Jest tak pięknie. A ja jestem taka nieszczęśliwa.
- Znów obrażasz Boga. - Słyszę.
Lubię tę bajkę o talentach, determinacji i ludziach, którzy mają na nas wpływ, dlatego idziemy dalej i stajemy się kimś więcej.

Chciałabym być dziewczyną 'niestwarzającą problemów'.
Chciałabym być dziewczyną 'niezadającą pytań'.
Jak wtedy wyglądało by moje życie?
To musiałby być bardzo smutny obrazek.

A.

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.