• Wpisów: 1298
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 13:35
  • Licznik odwiedzin: 64 586 / 2257 dni
 
yourchoiceisyourart
 
Globalizacja sylwetek ludzi sprawiła, że za wzór nam – Młodym / Zdolnym stawia się ludzi z okładek Sukcesu, czy Pierwszego Miliona. To frustrujące.
Frustracja zżera nas od wewnątrz. Dzień po dniu malowniczych i wyczekiwanych wakacji.

Co robią w wakacje Młodzi, Zdolni, którzy mają wakacje, których wcale nie chcą mieć?

To już nie tylko syndrom zastoju. To syndrom strachu, że nie powiodło nam się w życiu, mimo imponującego wkładu własnego. To złość na sytuacje. To niezrozumienie okoliczności, na które wpływu nie mamy. I wewnętrzne roztargnienie. Nieumiejętność analizy. Narzucanie na siebie tyle, ile jesteśmy w stanie napisać maili, ile jesteśmy w stanie dać z siebie. Nawet nie. Po prostu zaproponować innym.
Sobie.
To rajd udowadniania sobie czegoś.
To rozpaczliwe błaganie by ktoś zwrócił na nas uwagę, równoczesne z inwestowaniem horrendalnych pieniędzy na tworzenie marki osobistej. Byśmy mogli być, tfu, unikatowi.

To takie specyficzne wariactwo młodych ludzi. Kierowane żądzą porównywania się do innych. Szarpanie się i obwinianie za brak efektywności i spektakularności, której się nawet nie da zmierzyć. Nie ustaliliśmy miary.

Uszy spuchły mi od tych wyznań. Spędzam lato w miejscu gdzie jest tak pięknie. Najpiękniej. Ale to miejsce jest zatrute ambicją. Czy My, Młodzi Zdolni mamy jeszcze czekać na swoją szansę?
My, przebojowe dziewczyny, dumy swoich babć? Czy może z pokorą mamy przyjąć los naszych koleżanek z piaskownicy, które przyjęły rolę matek, żon i kierowców samochodów o wartości garnituru skrojonego na miarę?

Po prostu chcemy sięgnąć JESZCZE WYŻEJ. I jeśli danego dnia nie wydarza się Coś, Po Czym Wszystko Może Się Zmienić, Coś Co Da Nam Nadzieję, Coś Co Ruszy Do Przodu... jesteśmy przerażająco wypluci.
Kultywujemy wyrazistość.
Kultywujemy efektywność.
Kłaniamy się w pas ludziom, którzy Coś Osiągnęli.
To jest jak modlitwa.
Grzeszne wyznania ludzi, którzy jeszcze nie dostali od życia tego, na co tak ciężko pracują.
Wymarzonych zleceń, czy kilku słów referencji.

Jak brzmią te pełne winy szepty?

Nie mogę oderwać palców od klawiatury.
Nie potrafię przestać myśleć, co mogłabym zrobić LEPIEJ.
Nie radzę sobie z tym, by choć na moment przestać, być produktywna.
Strasznie się boję, że na moim koncie zacznie brakować pieniędzy. Obawiam się, że ktoś wytknie mi zastój. Wyrzucam sobie, że nie dość zainwestowałam w samorozwój. Namiętnie sprawdzam FB moich zaangażowanych w rozwój zawodowy koleżanek. Nie wierzę w odpowiedni moment. Przestałam już nawet rozumieć ideę rozwijania swoich zainteresowań czy doceniania możliwości rozwoju swoich predyspozycji.
Liczy się tylko to, co PREZENTUJE WARTOŚĆ. Choć wartość nie ma już dla mnie znaczenia. Liczy się wyłącznie ciągłe działanie.
Szukam okazji, wykorzystuję okazje, wykorzystuję siebie. Eksploatuję do granic możliwości. Hołduję niezależności i samookreśleniu. Prześladuje mnie zmarnowany czas. Nie wychodzę z domu, ponieważ boję się, że natknę się na kogoś, kto zapyta 'Co słychać?', a ja nie będę umiała skłamać, że "Wszystko w porządku". Daleka jestem od realizacji mojego planu. Nie ma planu. Plan się rozpadł. Po prostu ciągle mi mało.

Najpierw miałam wrażenie, że 'przeplanuję' życie. A teraz mam wrażenie, że je przeczekam.

Na odpowiednią okazję, która nigdy nie nadejdzie?
Może na impuls?
Na wzięcie życia we własne ręce, kiedy wreszcie przestaną być skrzyżowane w geście tej modlitwy...

NAPRAWDĘ SĄDZILIŚMY, ŻE WYSTARCZY PLAN.
ALE KIEDY MY REALIZUJEMY PLAN, TAMCI OSIĄGAJĄ SUKCES.

A.

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.