• Wpisów: 1298
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 13:35
  • Licznik odwiedzin: 66 298 / 2312 dni
 
yourchoiceisyourart
 
Pisane przy:






Pisane w bardzo gorzki sposób.
"Ale jeśli chcesz pisać - żyj." - Jak usłyszałam kiedyś, gdzieś, od kogoś.

_____________________

Ten wpis to drobna część mojego e-booka, pisanego z chęci niezmarnowania czasu "przestoju", jakim są dla mnie ostatnie wakacje w życiu.
Docelowo e-book ma traktować o karierze poziomej, kreacji marki personalnej i osobistych doświadczeniach - ponieważ najlepiej uczyć się na cudzych błędach ; )

Pracując nad moją magisterką, o temacie 'Wartość pracy zawodowej dla mieszkańców wsi Zimnowoda i miasta Katowice. Analiza porównawcza.' wielokrotnie słyszałam fantastyczne wskazówki czy mądrości dotyczące życia zawodowego. Szczególnie od mieszkańców Zimnowody.
Chcę się nimi podzielić.

Jedyna wartość i cel mojego e-booka to - Zastanowić.

E-book będzie w zupełności gotowy jeszcze w wakacje i ukaże się na mojej stronie internetowej, w zakładce "REALIZACJE".
(Strona jest w trakcie projektu.)


Felieton z rozdziału "Nigdy nie zapominaj skąd pochodzisz. Nawet, jeśli dane Ci było stamtąd uciec." (Rada udzielona mi przy nalewce z pigwy.)

*   *   *

Kultura sukcesu wpływa na nas, jak szampan, na którego nas nie stać. Szczególnie, gdy trafisz do miejsca, gdzie aspiracje mieszają się z zazdrością i absolutnym brakiem świadomości, co prowadzi do świętego spokoju, czy choć do "pieprzonego minimum". Ale tutaj siostrą kultury sukcesu jest kultura buntu. Jeśli nie stać Cię na sukces, wybierz bunt. Jeśli nie chcesz, odpowiadać ani za swoje pochodzenie, ani za brak planów, ani za miejsce w którym obecnie jesteś – wybierz kulturę sukcesu i kulturę buntu, razem.
I nazwij to może stanem pośrednim. Zostań tam, gdzie jesteś. Zaangażuj się. Okaż wdzięczność. Nie tłumacz się. Nie kłaniaj. Żyj. Pozwól sobie na ten gest względem samego siebie.
Czasy się zmieniły, a nauka jest jedna – Jeśli wciąż jesteś w miejscu, z którego chciałaś uciec, musisz natychmiast zacząć robić wszystko odwrotnie. Albo nie robić nic.

Miejsce, w którym przyszło mi odzyskiwać siły to kombinatorski skrawek Polski, taki sam, jak inne kombinatorskie skrawki Polski. My to chyba mamy we krwi. Przekonanie, że jedni muszą mieć gorzej, by inni mogli mieć lepiej. Tu jest tak zwyczajnie, że aż niewiarygodnie. Chyba coś lęgnie się pod ziemią.
Tyle, że wokół kwitną Ci zniewalająco pachnące lilie.
Jak dla mnie to diabelnie inspirująca mieszanka. Interesów, wartości, postaw, szczęścia i 'czynnika przegranych'. Tutaj więcej uczę się niezależności od byłego więźnia, rezygnacji od świetojebliwej córeczki swojej mamusi i wyciskania życia, jak cytryny od młodszego brata z wyboru, który dojrzał jednak szybciej, niż ja.
Bezkompromisowość, rezygnacja i niezależność. Pij, pij do dna te wstrząśnięte składniki. Słońce nigdzie tak pięknie nie zachodzi, jak tu.
Róż. Pomarańcz. Żółć.
I zapewniam, działają tu siły, które sprawią, że zakochasz się w największej okolicznej łamadze tylko po to, by później takimi ludźmi nie gardzić.
Mogę mieć tapczan wypchany 200 złówkami. Mogę mieć gdzie wracać. Mogę mieć kogoś, kto chce ze mną spędzić życie. Mogę mieć miejsce, gdzie nikt nie będzie mnie szukał.
A jednak lubię być tu.
Oto najbliższe wyzwanie – Nauczyć się zabijać to, co się kocha. Kolejne? Pozwalać ludziom być sobą, nawet jeśli opierają całe swoje życie na przyglądanie się czemuś, na osiągnięcie czegoś nie mają odwagi.

Witaj na przedmieściach sukcesu. Witaj w miejscu, gdzie miniesz na spacerze ludzi, którzy całe swoje życie nie osiągnęli nic, nie dorabiając się nawet godnej pochwały postawy życiowej. Jak również tych, którzy tu przyjeżdżają tylko poddać się urokowi.
Witaj w piekle. Piekle, w którym na pierwszy ogień idą ludzie, którzy mają w życiu dokładnie to, czego od życia chcieli. Nawet, jeśli chcieli bardzo mało. Albo żyją planami i inwestycjami, które zwrócą się wkrótce. Bądź nie zwrócą się wcale. Liczy się wyłącznie fakt determinacji. To tutaj towar najbardziej deficytowy. Już zaczynam załować, że nie można tu dilować determinacją. "Na tej ziemi najmocniej wystrzegaj się bezcelowości." - Słyszę.
Trudno jest zaakceptować przestój. Cholernie trudno jest zaakceptować, że świat nas nie dostrzegł.
Minimaliści żyjący doświadczeniami, lub odpoczynkiem brani tu są na widły. Triumf wytknięcia kogoś palcem, że 'Skończyły się dobre czasy." Mogłaś tymi dobrymi czasami już wymiotować, ale zawsze znajdzie się ktoś, kto powie Ci, że zrobiłaś krok do tyłu.
Wszyscy uwielbiamy kulturę sukcesu. Nawet hipokryci. Nawet Ci, którzy miesięcznymi dochodami ośmieszają idee rodziny. Sukces jest wszechobecny, mało kto utożsamia go z wolnością picia piwa w niedzielę pod sklepem.
Tu każdy ma prawo robić własne błędy i każdy inny ma prawo je komentować.
A ja? Nie śmiałabym nawet wejść do kościoła, nie realizując tego, co MOGĘ zrealizować, dostając tyle 'szczęścia/błogosławieństwa/farta', co mam.

Kochamy obnosić się z wyborami. Bardziej, niż z bogactwem.
Dajemy sobie tutaj niesamowite prawo do kształtowania swoich postaw.
Poprzez zachwyty, komentarze i obserwacje przez koniecznie rzadkie firanki.
Tu bardzo łatwo stać się przezroczystym. I zniknąć.
Ale na tym gruncie można też zdobyć grubą skórę.

A.

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.