• Wpisów: 1298
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 13:35
  • Licznik odwiedzin: 66 298 / 2312 dni
 
yourchoiceisyourart
 
Pisane przy:


Ty, który ciepłym słońcem 
napełniasz mieszkania 
Ty, który dałeś nam 
trudne przykazania 

Uratuj dzisiaj od nienawiści 
Moje serce, moje oczy, moje myśli 





  Wyciągnęłam rękę. Ale żeby cokolwiek się udało, chyba musiałby obok mojej wyciągniętej ręki stać się cud. Wyciągnęłam rękę do zgody ze starym światem, który tutaj zastałam.
W uszach wciąż brzmi mi orkiestra z kościoła. Żegnaliśmy Proboszcza, za którym 50 lat kapłańskiej posługi. Obyśmy nie żegnali się ze wszystkim, co wniósł do naszego życia. Łatwo zapomnieć o tym, co jest ważne, gdy nie ma wśród nas kogoś, kto tak gorliwie wierzy w owe ważne rzeczy i afirmuje je, będąc tam, gdzie go potrzebują.
Dziś wśród nas obecny był upływający czas.
Upajajmy się ciszą i czekaniem. Nie próbujmy aż tak mocno ingerować w filozofię przypadku, która nas rzuca po kątach tego świata. I sprawia, że trafiamy między ludzi, którzy przywracają nas do życia.
  Dziś, na uroczystości pożegnania Księdza Proboszcza płakali wszyscy. I ci, których znałam i ci, których nie znałam. Pierwsze rzędy były zdziwione doniosłym śpiewem z chóru. Byli też tacy, którzy przyszli, bo tak wypadało. Ksiądz zaakcentował, by nigdy nie zabrakło nam systematyczności w tej naszej wierze i obecności. Choć zdecydowanie częściej, niż powinność, na twarzach tych ludzi widziałam łaskę. Szkoda, że nie przytoczę słów, które padały pod adresem Księdza. Przepłynęły przeze mnie. I zgadzam się z każdym jednym.
Tak żywiołowe. Tak szczere. Tak pełne ducha.
Już nigdy nie usłyszę jego "Sakramentalny związek małżeński mają zamiar zawrzeć...". I już nigdy nie zaczepi mnie i babci idącej do Kościoła.
  Siedzę teraz z nogami wyciągniętymi przed się i rozpamiętuję wszystkie rzeczy, które się nie zdarzą. A skąd mogę wiedzieć, że się nie zdarzą? Przyjdzie nam jeszcze tyle powiedzieć, tyle zmienić i taką ilością drobnostek się nacieszyć, że... Hm, zostawmy dzisiejszy dzień zamkniętym. Trzeba było tam być. Dwie panie w starszym wieku, w perlistej biżuterii i najlepszych garsonkach ściskały w dłoniach swoje eleganckie koperty z osobistym podziękowaniem dla Księdza. A w drugiej dłoni, oczywiście, chusteczkę.
Sypali bordowe kwiaty, przemawiali i zamieniali zwyczajne w uroczyste.
Nie spodziewałam się, że tylu ludzi znajdzie dla niego czas.
Poszanowanie, uznanie i wdzięczność to chyba najlepsze rzeczy, jakie człowiek może po sobie zostawić. Babcia Pola założyła korale, a i każdy inny założył, co miał. Najlepszego. Kończy się jeden etap w naszym życiu, zaczyna się inny. - Mówili.
Chyba trudno mówić o etapie i zebrać się do podróży, kiedy zostawia się gdzieś swoje serce.
To jest jedyne miejsce na ziemi, o którym wiem, że można tak się zżyć z ludźmi. O których wie się niewiele. Ale to, czego się nie wie, można wyczytać z ich spojrzenia wznoszonego do nieba.
Ale jeśli niemalże niedzielę w niedzielę, przez kilka ostatnich lat siada się w kościelnej ławie obok kogoś, kto podaje Ci rękę, jak można się z nim nie zaprzyjaźnić?
Chcę być na starość taką poczciwą, elegancką babcią, jak te, które dziś pozdrawiały się skinieniem głów.
Ciekawe, czego Ksiądz Proboszcz chciał na dla nas. Moment. Chciał, żebyśmy nie ustawali w wytrwałości. I żeby było nam dobrze.
Mamy po dwie ręce, dwie nogi, mądre głowy i wielkie serca. Jakże może nam źle powodzić się w życiu? Nie pod tym niebem.

A.

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.