• Wpisów: 553
  • Średnio co: 11 godzin
  • Ostatni wpis: dzisiaj, 00:59
  • Licznik odwiedzin: 4 366 / 277 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
yourchoiceisyourart
 
Planując kolejną wyprawę, natrafiłam na szokujący artykuł.
Z jednej strony atrakcyjne panie o globtroterskich zapędach, z drugiej panowie z grubym portfelem szukający towarzystwa. Kontrowersyjne i dwuznaczne? Być może, ale okazuje się, że takie połączenia mają szansę na powodzenie. Serwis randkowy misstravel.com przy pomocy hasła ''życie jest krótkie, a tyle miejsc do zwiedzenia'' promuje tego typu aktywność. Dzięki stronie hojni darczyńcy, którzy nie lubią podróżować samotnie mogą poznać innych miłośników wycieczek, nie dysponujących akurat odpowiednimi funduszami. Są dwa zasadnicze wymogi: jedni muszą być bogaci, drudzy piękni. Wystarczy zarejestrować się w serwisie i założyć profil, uzupełniony zdjęciami. Wszyscy użytkownicy muszą być pełnoletni. Trzeba określić swoją pozycję, do wyboru są atrakcyjny podróżujący (konto darmowe) i hojny sponsor (opłaty za kontaktowanie się z atrakcyjnym podróżującym). Teraz pozostaje tylko czekać na propozycje oraz dalszy rozwój wydarzeń...

www.misstravel.com

___________________________________
Jeszcze dwa słowa od siebie, w reakcji na rzeczywistość - autorzy tekstów źródłowych omawianych na moich studiach chyba nie byli pasjonatami, tylko zwykłymi entuzjastami dymka.

"Zrozum człowieka z jego poziomu."?

Acita.
 

yourchoiceisyourart
 



Jeśli zacząć od tego, że nie ma uniwersalnych odpowiedzi, tylko uniwersalne pytania, to na ten moment mojego życia, ja te odpowiedzi znajduję.
Dzisiaj zostałam poproszona o zdradzenie sekretu - co robię, że tak doskonale łączę wszystkie składniki życia. Dodam, że pyszne. Starannie wyselekcjonowane.
Życie ludzi z pasją, pomysłami i zaangażowanych w to, co robią ma swój rytm, pewną specyfikę.
W domu są gośćmi, ze swoimi partnerami umawiać się nie mają czasu... spotkanie te traktują raczej, jako przyjemnośc, nagrodę.
Nie ma miejsca na zrozumienie tematu, który właśnie gryzie partnerkę, bo ona nawet nie chce się tym dzielić... po co psuć atmosferę?
I na to znalazło się rozwiązanie, jak zauważyłam w swoich "kręgach" ; )
Spontaniczne "Zamieszkajmy razem!"
Wtedy jest szansa, że będziemy się wszystkim dzielić, odczuwać bliskość i znajdzie się w naszym życiu coś, co będzie miało znaczenie, większe niż wszystko, co dotchczas.
Takie związki rozkwitają w każdej drobnostce.
Tworzą je zrównoważeni, twórczy ludzie, którzy zwyczajnie doceniają to, co dał im los.
Dzięki temu, że są po prostu obok wierzą bardziej, że to ma sens.
I udaje się.
I dokądś to prowadzi.
Prowadzi, wiedzione śmiechem przyjaciół, jak ja dzisiaj wieczorem - do tej nowej herbaciarni w Opo, na Kośnego.
A wracając do zadanego mi pytania - Co takiego robię, że wszystko mnie cieszy, a zarazem mi wychodzi?
Może, gdy budzę się w środku nocy, po tym, gdy posłucham równego oddechu i spojrzę dookoła, w świadomości, że nic nie jest dane na zawsze i lekkim strachu, że mogłabym to stracić... może wtedy zamieniam się w kłębek ruchów okrężnych i... przelatuję tak przez cały mój dom i życie -planując, naprawiając, czy dając nadzieję.
Nie wiem, wydaje mi się, że nie budzę się w nocy.
Jeśli ktoś mnie zobaczy, miotającą się po ulicach, albo przelatującą przez ludzkie głowy, proszę dać znać.
Niemniej jednak w najbliższym czasie to chyba nie nastąpi - w szukaniu w tym szaleństwie metody zostaję spowolniona krzywym, wyglądającym jak idealna sałata lodowa na pożywną zupkę kolanem (przeciążone mazurskimi spacerami) i popołudniem w bibliotece uniwersyteckiej.

Acita.
 

yourchoiceisyourart
 


Wróciłam do swojego świata (?) i co mnie zastało?
Znużenie powodowane pierdzieleniem i psioczeniem, ile to jest do ogarnięcia, a jakie to życie jest obciążające.
Czasami zamarzy mi się atmosfera zdrowej rywalizacji, ambicji i ciepła.
Widać nie w tym mieście te standardy.
Ale i tak świetnie trafiłam - w Opo można się wykształcić, zbierając śmietankę rektorskiego i poleceń na mieście przez wykładowców, zarobić a się nie narobić, sprawdzić swoje pomysły, a poźniej spakować walizkę albo zakazać rękawy. Na swoim.
Dobrze jest, bo wnioski są takie, a nie inne.

Mój(pewien prywatny) pomysł ma już ręce i nogi.
No i wspólnika, który wręcza mi te kwiaty za to, że pomysł ma przede wszystkim łeb.
Mój łeb, z pofalowanymi i potarganymi włosami.

Wychodzę na kolację, świętować powrót ; )

Acita.
  • awatar matrixx: miłego świętowania ;) btw. fajny kalendarz :D
Pokaż wszystkie (1) ›
 

yourchoiceisyourart
 


Z niektórych miejsc wspomnienia są tak piękne, że strach tam wracać. - Usłyszałam słowa wymruczone zmęczonym, ale niewypowiedzianie wdźięcznym głosem, gdy w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Warszawie.
Warszawa zdumiewająca, przejechać ją całą, w linii prostej wracając z mazurskich, pokrytych żółtymi mleczami łąk...
W poniedziałkowy ranek na takiej właśnie łące jadłam śniadanie - hałkę maczaną w mleku.
I naprawdę, świat nie istniał.
Z czasem, z zapachem mazurskich traw rosnących przy jeziorze, rechotem żab, piachem z butach... uświadomiliśmy sobie, że rytm naszego życia oprócz zegarków, wyzwań i wysoko postawionych poprzeczek w życiu zawodowym, a właściwie to przede wszystkim -wyznaczają marzenia i pasje.
I to było piękne, patrząc na lśniącą tafle wody i czytając przy kominku książkę o ludziach żyjących tutaj 100 lat temu, których życie wyznaczała tradycja, rodzina i wiara w Boga, zdać sobie sprawę, że wszystko mogę, a nic nie muszę.
Zostaliśmy jeden dzień dłużej, niż planowaliśmy.
Wyobraź sobie - budzisz się rano, wypoczęty i rześki, nie masz pomysłu jak spędzisz ten dzień, ale na koniec jesteś szczęśliwy, że mogłeś doświadczyć tego wszystkiego, nie tyle coś osiągnąć, czy zdobyć.
Kilkudniowy pobyt na Mazurach pomógł mi przewartościwać nieco swoje życie.
Chcę mieć z niego więcej, tego, czego nie mogę sobie wypracować, dostać albo na co zasłużyć.
Te wszystkie elementy życia i świata które są nam dane, a których najłatwiej nie zauważyć.
Np. świeżego powietrza o 7 rano.
Dziś, od razu po powrocie i wskoczeniu pod prysznic, wybrałam się na zakupy.
Spontanicznie wybierałam warzywa, przyprawy... a w mojej głowie świtały pomysły kulinarne - zupka z kaszy i pomarańczy, albo z papryki i żółtych mini-pomidorków.
I nawet nie mam wiele pracy w związku ze studiami, nadrobiłam jeszcze przed wyjazdem.
Cieszę się nawet na powtórki do koła z ciekawego przedmiotu, jakim jest antropologia współczesności.
Cieszę się, ze wszystkiego.
Z wyjścia na dniach do nowego lokalu "Strych", o którym wspominaliśmy, z uroczystej kolacji na którą dziś wieczorem się wybieramy świętując powrót do domu i ulepszenie naszego życia - no tak, dziś za zadanie 21 ma w ciągu dnia napisać propozycje nadania naszej codzienności nieco więcej blasku, a zniwelowania znużenia.
Zainspirowani życiem na Mazurach powoli wdrażamy się w nasz rytm, ale moje serce bije jakoś inaczej, mocniej.
Karmiąc dziś po zajęciach opolskie gołębie resztkami kanapek z podróży, na pewno przypomną mi się wolne, dzikie gęsi przelatujące nad moją głową.


______________________
Stay fly :)
Acita.

  • awatar shopAW: zapraszam na mojego bloga ;) sprzedaję ubrania, biżu oraz kosmetyki .. za GROSZE ! xoxo shopAW
  • awatar Sztuka n!epoważna- zainspiruj się!: swietne zdjecie z pieskiem!:)
  • awatar matrixx: super zdjęcia, widać w nich radość. :) najwazniejsze, że wypoczęłaś :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

yourchoiceisyourart
 
Ech, przebrnęłam przez "A po ty tam się wybierasz! To nie jest dobry moment." mojej mamy i "Podróże są głównym powodem wypadków drogowych." mojej babci.
Co za mentalność! Rozumiem przywiąznie do miejsca (babcia) i do osiagnięć (mama), ale te to naprawdę całe życie żyją mądrze i po bożemu, żeby na Niebiosach móc sobie wreszcie... pożyć ; )
Co za mentalność.

“Ależ babciu, fajnie mi się żyje, mam wszystko czego potrzebuję i czas na wszystko, co też istotne, więc... rozkoszując się urokami życia, turkusowych jezior i wten sposób chalę Boga!”


Niewiarygodne, jakie pomiędzy pokoleniam ludzi, którzy są sobie bliscy mogą być różnice w traktowaniu przyjemności, choćby w tym.
Ale i tak się cieszę, że mam taką mamę.
Nauczyła mnie stawiać na efekty.
Efekty studiowania rozmijają się z biernym siedzeniem w salach wykładowych, oceny to są momenty, a nie cała wiosna przesiedziana na uniwerku.
Więcej warte jest usłyszeć "Radź sobie.", niż cokolwiek innego.

No to jadę chwalić łaki umajone!

Acita.

 

yourchoiceisyourart
 
Bądź nolifem / pracuj za 800zł, zorientuj się, że się nie wyrobisz z sesją!
 

yourchoiceisyourart
 
Polecam twórczy portal lifestylowy, z felietonami które piszę na flakonudnych zajęciach (pozdrawiam wszystkich profesorów, którzy żyją w świadomości, że ja z zaangażowaniem notuję ich paplaninę) ; )

Warszawa inspiruje! Opole_Na_Swój_Sposób!

festwawa.pl/
 

yourchoiceisyourart
 



Gotuję i myślę, myślę i gotuję.
Wczoraj wieczorem zostałam wyprowadzona z równowagi, zaskoczona, nagle mogłam sobie grzebać we wszystkich argumentach na 'nie' podczas, gdy mój rozmówca miał radosne oczy i głębie przekonania.
Ano, chodzi taki jeden po świecie, który twierdzi, że warto inwestować w relacje międzyludzkie, poświęcać się dla innych i właśnie życie towarzyskie, doświadczanie innych ludzi uczynić wartością życia.
Moja reakacja?
Człowieku, na jakim Ty świecie żyjesz!
Na ludzi, za którymi ja nie przepadam ktoś inny już wydał wyrok, tak to się toczy, a on mi wyjeżdża z zaangażowaniem, ufnością, kontaktem którego nic innego nie zastąpi.
Nie zrozumiem.
Nie byłam zadowolona z tego, co mi proponuje - nabierz dystansu, przestań żyć tak celościowo, baw się tym, co robisz.
Jeśli nie będę silnie trzymała steru, to nie będzie ani na ser, ani na kanapki.
Jestem zdziwiona, bo sama nie chciałabym stać się ofiarą takich marzeń, że "ludzie zawsze mi pomogą".
Wpatrzenie, czy za dużo luzu? Nie wiem.
Jesteśmy tylko uzupełnieniem życia innych ludzi, wspaniałym dodatkiem, wartym zainteresowania, ale... nic więcej.
Dzisiaj, na potwierdzenie moich słów, moja joginka stwiedziła, że nie należy NIKOMU wierzyć, każdego sprawdzać, ufać własnej intuicji i własnym wyborom.
Oby tylko mój Rozmówca nie wpadł w uzależnienie emocjonalne, bo od tego blisko do podejmowania decyzji kierowanych presją społeczną, czy strachem.
Ludzie dają w tyłek, nastaw się tylko odpowiedni, żeby te kopy dobrze Ci go wymodelowały.
Nie, nie chcę słyszeć, ile tracę.
Za dużo na tym świecie zazdrości, chęci wybicia się na cudzej krzywdzie i potrzeby afirmacji, żeby tak po prostu serce nosić na dłoni.
Podziwiam go.
Im więcej myślę o życiu, tym więcej powstaje nowatorskich przepisów.
Propozycje poniżej.
12 maja w Wawie odbędzie się konferencja food-blogerów, ale ja się nie wybieram, nie tym razem.
A chciałabym, chciałabym poznając tam nowych, wspaniałych ludzi przyznać mojemu Rozmówcy choć ksztę racji.
Czas na konfitury z fiołka, w moim ulubionym kolorze!
Ciągle szukam takich aren życia, w których poprzez wspólne pasje można coś stworzyć, np. biznes.
Wraca pomysł z Wakacji 2011, podparty zapotrzebowaniem rynkowym, szansą dofinansowania z funduszy na rozwój socjo-kulturalny i partnerem w interesach, który lubi stać w kolejce, żeby załatwić formalności. (!)
Dobry pomysł powstaje nawet kilka lat, także "sama sobie nie polecam się podniecać".
To już coś więcej, niż NIE MÓWIĘ NIE.

Idę wyciągnąć wakacyjną walizkę, jeszcze nie wypraną z morskiej wody i zapachu marynarskich perfum!

Mazury 2012!

Acita.